czwartek, 27 czerwca 2013

Dreamer- Rozdział 3

Chłopak odwrócił się uważnie mi się przyglądając, dość mocno przegryzłem dolną wargę, ale zignorowałem ból.
Znasz to uczucie, gdy wiesz, że powinieneś coś zrobić, ale jednocześnie nie jesteś pewny czy to dobre posunięcie? Wiesz, że możesz coś stracić. Pamiętam, że kiedyś , na lekcji japońskiego opisywaliśmy bohaterów tragicznych. Ma on dwie opcje, ale nie ważne którą wybierze i tak coś utraci.
Czułem się, jak właśnie taki bohater.
Jeśli poczekam na jego reakcje, mogę ponieść poważne skutki, ale jeśli ucieknę, całe życie będę unikał Doi'ego, który mimo wszystko troszkę mnie zainteresował.
Patrząc na twarz farbowanego blondyna widziałem jak powoli się rozluźnia ,ponownie wydawała się opanowana. Tak.. Ponownie mogłem stwierdzić, że był opanowaną, wypicowaną gwiazdką show biznesu. Po kilku minutach spędzonych z nim widziałem jak bardzo sława przyczyniła się do tego, że przestał być jak typowy człowiek . Nie tylko z wyglądu, ale i charakteru.
Wydawał mi się osobą bez marzeń, bez chęci, maszynką do zarabiania pieniędzy i zabawiania nie wydarzonych fanów.
-Nie.. Za kogo mnie masz? - Zapytałem mrużąc oczy. Westchnął, zapewne wiedząc , że kłamie. Chyba nie chciał wysłuchiwać nic niewartych przeczeń..
-Mogę pomóc znaleźć Ci prace.. - Zaoferował rozwiązanie. Od razu pokręciłem przecząco głową.
-Nie chcę. Jest dobrze, tak jak jest. Nie potrzebuję twojej pomocy. - Wyjaśniłem przewracając oczyma. Nie chciałem niczego zmieniać. Przyzwyczaiłem się do życia jakie prowadzę. Po co je bardziej komplikować?
-Jak wolisz. - Mruknął, patrząc przed siebie. Zawsze wydawało mi się, że za takimi osobami cały czas biegają kamery, fotografowie czy coś.. W tej chwili było cicho i pusto.
Potrafiłem patrzeć na niego tylko przez pryzmat sławy.
-To już niedaleko, dalej pójdę sam. - Wyciągnąłem do  niego dłoń, by oddał mi siatki. Nie chciałem by widział miejsce, w który wraz z siostrą pomieszkujemy, nigdy nikomu go nie pokazałem. Chłopak posłusznie oddał mi zakupy, posyłając mi co najmniej dziwny uśmiech. Jakaś niewidzialna siła chciała zmusić mnie, bym choć nikle i niezdarne posłał mu podobny gest. Jednak nie zrobiłem tego.
Nie potrafiłem chciażby uśmiechnąć się do osoby, która nie robiąc nic ma wszystko czego zapragnie.
Szczęściarz..
-To..
-Do zobaczenia. - Poklepał mnie po głowie, jak... jak psa i udał się w swoją stronę. Wziąłem głęboki wdech, następnie wydech, po czym szybkim krokiem ruszyłem w stronę domu, ignorując uciążliwe obijanie nóg, przez siatki.
*****
W domu było całkowicie ciemno. Szybko zoriętowałem się, że podczas mojego wyjścia Yui też musiała gdzieś wybyć. Znając ją nie wróci na noc.
Odkąd zmarli nasi rodzice, właściwie i ja i ona przestaliśmy żyć na jakichkolwiek zasadach, jakby bardziej się nad tym zastanowić.. Nigdy nie żyliśmy ściśle według reguł..
Rozpakowałem wszystkie rzeczy i dość wcześnie położyłem się do łóżka. W domu było bardzo zimno, nawet będąc zakryty kordłą czułem chłód. Może wyłączyli nam ogrzewanie, czy coś..
Gdy tylko udało mi się wyzbyć myśli,  zasnąłem.

*****
Obudziłem się przed 12:00 . Od pewnego czasu nie chodziłem już do szkoły, nauka nie miała dla mnie znaczenia. Nigdy nie lubiłem ubierać się w niewygodne mundurki i siedzieć w budzie na jeszcze mniej wygodnych krzesełkach jakieś.. 8-9 godzin. Strata czasu, życia.
Yui wciąż nie było. Czasami żałuję, że nie mówi mi gdzie wychodzi, ale nigdy tego nie robiła.
Włączyłem telewizje,  następnie odnalazłem jakiś program muzyczny.
Niedaleko urządzenia stała drewniana, dość stara szafka, w której trzymałem ubrania. Postanowiłem z niej skorzystać. Gdy zastanawiałem się nad tym, jakie wybrać spodnie , z telewizora dobiegł mnie kobiecy głos ogłaszający całkiem ciekawą informacje.
- To już oficjalnie potwierdzone. Wczoraj, w wywiadzie dla "Nihon no Uchi" Imada Doi powiadomił fanów o odejściu z zespołu i zakończeniu kariery. - Odrzuciłem od siebie ubrania, podnosząc się gwałtownie. Chciałem się upewnić.
Na ekranie telewizora widniało zdjęcie uśmiechniętego gwiazdora.
Tego samego chłopaka, którego spotkałem wczoraj wieczorem.
Idiota. -Przemknęło mi przez myśl. Po co rezygnować z idealnego życia?

czwartek, 13 czerwca 2013

Dreamer - Rozdział 2


-Boli, co? - Zaśmiała się młoda pielęgniarka, obwiązując mi rękę mokrym, śmierdzącym czymś, co zapewne niedługo będę mógł nazwać gipsem. Zmarszczyłem brwi, jednak ten gest utonął pod gęstą, wpadającą w oczy grzywką. Odwróciłem wzrok z nadgarstka, za okno.
-Na szczęście nic poważnego ci się nie stało.. Ale przez waszą nieuwagę skutki wypadku mogły być fatalne. - Pouczyła mnie, lekko przyklepując swoje dzieło. Spojrzałem na wiszące lustro, odnajdując w nim swoją poobijaną twarz. Zdrową ręką dotknąłem nieskazitelnie białego plastra, znajdującego się na kości policzkowej.
-Mogę już iść do domu? - Zapytałem, mimo iż tak naprawdę nie potrzebowałem odpowiedzi. Zrobię co będę chciał..
-Dopiero się obudziłeś.. poza tym wyglądasz jakbyś znów miał stracić przytomność. - Marudziła podając mi moją koszulkę, chciałem jak najszybciej nałożyć na posiniaczone ciało, co okazało się trudniejsze niż przypuszczałem, zważając na ból towarzyszący każdemu ruchowi jak i na gips, który nie chciał zmieścić się pod długim rękawem ubioru.. Na szczęście kobieta szybko ruszyła mi z pomocą.
Wstałem z krzesła, a gdy początkowe trudności ze złapaniem równowagi minęły, chwilę przekonywałem kobietę, że nic mi nie jest. Rozmowa skończyła się moimi słowami, oznajmującymi, iż mam prawo wyjść na własne żądanie. Zrobili mi pełno testów.. jakby było coś nie tak, już dawno by wiedzieli.
W korytarzu czekała na mnie Yui wraz z jakimś mężczyzna, którego od razu uznałem za sprawce całego zamieszania.
-Widzisz, nic mu nie jest. - Nieznajomy spojrzał na mnie swoimi brązowymi oczyma, po czym objął rudowłosą 20-latkę.
-Jak nic? - Jedyna kobieta w naszym tymczasowym gronie, podeszła do Mnie, biorąc moją twarz w swoje dłonie. Jedną z nich odgarnęła moją rudo-kasztanową grzywkę. Wzrok kobiery zmierzył wszystkie szkody, jakich dokonał wypadek. - Nigdy więcej tak nie rób! Myślałam, że nie żyjesz! Na szczęście sąsiad zadzwonił po karetkę.. Te schody są niebezpieczne! -Mamrotała. Puściła mnie, po czym skierowała się w stronę recepcji. Szybko ze wszystkim się uporaliśmy i z ulgą opuściliśmy budynek.
-Odwiozę was... - Mruknął towarzyszący nam mężczyzna, jednocześnie zwracając na siebie naszą uwagę. Nagle moja siostra zdawała się sobie coś przypomnieć.
-Haru.. To jest Jun to mój chłopak, właściwie...narzeczony. - Uśmiechnęła się patrząc na czarnowłosego mężczyznę, który szedł po jej drugiej stronie.
- Nie wspominałaś, że masz kogoś.. - Mruknąłem kontem oka zerkając w ich stronę. W jakimś stopniu odczuwałem rozczarowanie, nie tylko tym , że siostra zataiła przedemną tak istotny fragment życia, ale także wyglądem wybranka. Byłem pewien, że jest od niej starszy, co najmniej o 5 lat. Wyglądał trochę jak typek spod czarnej gwiazdy. Był wysoki i wydawał się dość silny. Zjawił się w czarnej kurtce i glanach, na odsłoniętym kawałku szyi widniał ciemny tatuaż, ciągnący się aż pod czarną koszulkę. Jego skóra była spalona słońcem, a może to solarium?
Nie rozumiałem jak moja siostra mogła zainteresować się kimś takim jak On.  W drodze do samochodu nikt z nas nie próbował rozpocząć rozmowy, co zmieniło się, gdy wsiedliśmy do pojazdu. Dyskutowali ze sobą na temat jakiegoś wyjścia, Ja zaś siedziałem cicho wpatrując się w niesprawną rękę. Do miejsca, zwanego przez Yui domem dojechaliśmy dopiero po pół godzinie. Trzaskając drzwiami wysiedliśmy z samochodu. Od razu ruszyłem w stronę budynku ignorując ich przesadnie czułe pożegnanie. Spojrzałem z nienawiścią na zdradzieckie schody ciągnące się do najwyższego piętra. Przetrzepałem kieszenie bluzy w poszukiwaniu kluczy, następnie zniecierpliwiony wsadziłem rękę do kiszeni powtarzając ten zabieg kilka razy. W końcu zdenerwowany osunąłem się po drzwiach, które dziwnie zabrzęczały. Wolałem nie myśleć, jak będzie wyglądać moja ciemna bluza, po zetknięciu się z brudną powieżchnią. Czekając na Yui zastanawiałem się co muszę dziś zrobić, właściwie nic takiego.. Do szkoły nie chodziłem od roku, konkretniej dnia, w którym skończyłem 18 lat, więc prace domowe mnie ominęły, co innego konkretne pace domowe, jak odkurzenie pokoju, pozmywanie naczyń, pozbieranie ciuchów z dywanu.. Co najważniejsze, koniecznie muszę ponownie zajrzeć do sklepu, by kupić sobie coś na osłodę tego potwornego dnia, wiedziałem, że bez tego umrę..
-Wstawaj, młody. - Dobiegł mnie głos rudowłosej, wspinającej się po schodach. Posłusznie wykonałem polecenie. Otworzyła drzwi i wpuściła mnie do środka. Zabrałem się za zbieranie porozrzucanej odzieży , prosząc Yui by pozmywała naczynia, ponieważ ja , bez jednej ręki nie byłbym w stanie tego zrobić. Po posprzątaniu mieszkania, usiedliśmy przed telewizorem, który zabrał Mi jakieś dwie godziny z życia. Przeciągnąłem się i powiadomiłem siostrę o wyjściu do sklepu. Kazała mi kupić jeszcze kilka rzeczy, których zapomniałem nabyć wcześniej i dała pieniądze. W drodze do sklepu, nie myślałem- wyłączyłem się całkowicie, patrząc w ciemne już niebo. Nawet nie zaóważyłem jak szybko minęła reszta dnia.
Ludzie mijali mnie , kompletnie zniechęceni i zmęczeni, jak ja..
Wszedłem do sklepu. Minąłem stoiska z gazetami idąc prosto do działu owoców. Kupiłem jeszcze czekoladę, kartonik soku pomarańczowego, ryż i kilka innych, mniej ważnych produktów. Na końcu wróciłem się po program telewizyjny i ruszyłem do kasy. Po wyjściu ze sklepu zacząłem rozumieć, jak strasznie życie zdrożało.. Zostało mi zaledwie kilka złotych, ale to nie był jedyny mój problem. Niosąc Trzy zapełnione siatki w jednej dłoni, nie byłem pewien, czy zważając na ich ciężar, uda mi się dojść do domu. Po kilkunastu metrach dalej dzielnie się trzymałem, rozumiejąc, że dojście do mieszkania jest trudniejszym zadaniem, niż mogłoby się wydawać..
-Przepraszam? Może pomogę? - Niespodziewanie przedemną wyrosła postać jednego z  jakże uczynnych Japończyków, którą zachciałem walnąć stertą reklamówek.
-Czy ja wyglądam na kalekę? - Warknąłem dalej prąc przed siebie. Jednak mężczyzna nie odpuścił.
- Nie. Ale myślę, że jednak przyda ci się pomoc.. - Powiedział niepewnie. W tym momencie zacząłem zastanawiać się, czy te chęci marnowania czasu spowodowane były gipsem, czy raczej drobną posturą Mojego ciała.. Miałem nadzieje, że to pierwsze..
Dotknął mojego przedramiona, na co zrobiłem dziobek z ust, rozważając pomoc. Wsunąłem mu w dłoń dwie siatki , jedną pozostawiając sobie chociażby na wzór godności. Dopiero po chwili podniosłem wzrok na jego twarz, niemal się zapowietrzając.
Już dziś spotkałem się z jego osobą. Widziałem te rozwiane, blond włosy, próbowałem uchwycić spojrzenie szarych oczu i co najważniejsze, widziałem ten idealnie wyćwiczony uśmiech.
-Znam Cię. - Oznajmiłem bezmyślnie wgapiając się w jego postać. Było już późno, ale dokładnie widziałem , skrytą pod kapturem twarz.
-A Ja ciebie nie bardzo. - Stwierdził bystro, ponownie posyłając mi te fałszywe wygięcie warg. - Jak się nazywasz?
-Haruhiko. - Przedstawiłem się dość niechętnie, przemilczając to, że powinienem zacząć od nazwiska, które pominąłem.
-Haru? Uroczo. - Zignorowałem tą wypowiedź, prowadząc go w odpowiednią stronę. -Jesteś stąd?
-A jak myślisz? -spojrzałem na niego jak na idiotę. Był dość wysoki, idąc koło niego, miałem wrażenie , że jestem o pół głowy niższy i pewnie tak właśnie było. Zaśmiał się widocznie zniechęcony, przez co stwierdziłem, że dosięgłem celu. Szybko jednak zmieniłem zdanie.
-Też kiedyś mieszkałem w Otemachi, ale nigdy nie byłem w tej dzielnicy.. - Zmienił temat. Westchnąłem zirytowany, a gdy opuszczałem głowę, dostrzegłem coś ciekawego. Mianowicie, na tylnej kieszeni spodni, odbił się kształt pewnego przedmiotu. Który najwyraźniej był portfelem.
- Idź przodem. - Przerwałem mu, dostrzegająca idealną okazję , do uzupełnienia budżetu. Jako, że szliśmy dość cienką trasą, a z drugiej strony nadciągało grono nastolatek, ten rozkaz nie powinien być dziwny. Zaówarzyłem jak opuszcza niżej głowę, by przypadkiem, dane nastolatki Go nie poznały. Swoją drogą zastanawiałem się czy to nie dziwne, że rozmawiając z jedną z japońskich gwiazdeczek, czułem się, jakbym rozmawiał z najnormalniejszym przechodnim..
Gdy udało mi się wymyślić plan, w jaki sposób powinienem wyjąć pieniądze, zacząłem sięgać w stronę kieszeni, jednocześnie uważając, by siatka, podciągnięta na przedramię, niezsuneła się niżej.
-Haruu?
-Tak? - Zapytałem szybko. Szliśmy bardzo blisko siebie, do tego ja za nim, dzięki czemu niemal widziałem już zawartość kieszeni w swoich dłoniach.
-Czy Ty właśnie starasz się mnie okraść? - Jego głos był cichy, ale zimny. Zatrzymałem się w miejscu otwierając szeroko oczy. Nawet nie przyszło mi na myśl, by uciekać. Podniosłem wzrok na jego twarz i poczułem, że to mój koniec..
___________________________________________________
Nie jestem zadowolona z tego rozdziału.. ale cóż ^ ^ mogło być gorzej.. Troche dużo opisów, które ja uwielbiam, jednak wiem, że powszechnie są niezbyt lubiane..
Za wskazówką Hwang Min Young starałam się bardziej wchodzić w szeczegóły :3 (jeśli tu jesteś.. udało mi się ? XD)
Boże jestem padnięta.. *chlip*
Wszystkim się dziś żale, więc w moim zamkniętym świecie też ^ ^ 
Wróciłam o 16 30 ze szkoły, pouczyłam sie do poprawy z matmy, namalowaam 5 obrazków na zajęcia artystyczne, teraz piszę notke na bloga  i jeszcze muszę odrobić matme i nauczyć się na fizyke *chlip*
Załamka... 
Chce spaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaaać ...
więc, nie będe nic więcej pisać x3
Trzymajcie się i licze na komentarze! 

O mnie

Moje zdjęcie
Całkowicie zagubiona w swojej codzienności 18-latka. Marząca o wydaniu własnej książki, w śmielszych przemyśleniach o zostaniu pisarką. Uwielbiająca niemal wszystko co japońskie. Wegetarianka, samotniczka, ogromna marzycielka, gaduła, teistka, zakochana w swojej śwince morskiej. Dziewczyna, która wciąż uważa przeciętność za chorobę XXI wieku ;)

Łączna liczba wyświetleń